Pon - Pt 6:30 – 13:00 / 16:00 – 21:30 Sob: 12:00 – 13:00 / Nie: 13:00 – 14:00   

CrossFit dla każdego? (cz.1)

CrossFit dla każdego? (cz.1)

CROSSFIT DLA KAŻDEGO? (CZ. 1)

 

Wysokie tempo życia, wieczne zabieganie, „wyścig szczurów”, dążenie do osiągnięcia nowych celów, ambicja. To wszystko powoduje, że trudno znaleźć czas dla siebie, zadbać o własne zdrowie, poprawić swoje samopoczucie. „Muszę się w końcu wziąć za siebie”. Banał. Zacznę od poniedziałku. Bzdura! No dobra, od jutra. Już trochę lepiej, ale to wciąż nie to. Zaczynasz dostrzegać, że twoi znajomi jednak jakoś się ruszają, regularnie biegają, chodzą na siłownię, uprawiają jakąkolwiek aktywność fizyczną. Ktoś wychodzi z propozycją wspólnego zagrania w siatkówkę, wycieczki rowerowej… „Trzydzieści kilometrów? Przecież to kawał drogi, i to jeszcze pewnie pod górę.” „Szaleńcy” – myślisz. A jeden z Twoich znajomych ciągle wspomina o jakimś CrossFicie. „Co to, u licha, jest?” Nie chcesz się przyznać, że nie masz pojęcia jak bardzo zmęczyłoby cię wykonanie 30 burpee, więc bezmyślnie przytakujesz głową słuchając opowieści o ciężkim WOD’zie we wczorajszym treningu. Kumpel wychodzi do toalety, szybko telefon do ręki, wpisujesz w wyszukiwarkę: „krosfit”. „Czy chodziło ci o Crossfit?” – podpowiada Google, czytasz definicję na Wikipedii, nic Ci to nie mówi, brzmi ciężko. Wpisujesz „Crossfit Kraków”, wyskakuje kilka adresów.

Kolega wraca lżejszy o kilkaset gramów i ciągnie temat. Pyta czy byś się z nim nie przeszedł. Robisz się blady, próbujesz szukać wymówek. Wiesz, że mleko na gazie, płaczące dzieci ani nawet trzeci już pogrzeb tego samego dziadka nie przejdzie. Kolega naciska, opowiada o swoich osiągnięciach, a ciebie zniechęca to jeszcze bardziej. Myślisz, że masz dużego pecha, próbujesz zmienić temat. Kiedy to nie skutkuje, używasz koronnego argumentu: „to nie dla mnie”. I tu popełniasz duży błąd. Kolega też tak kiedyś myślał, ale teraz już wie, że CrossFit jest dla każdego.

Masz mądrego kolegę. Spokojnie tłumaczy Ci na czym to polega. Opowiada o swoich początkach i czasach, kiedy on też nie potrafił wykonać żadnego ćwiczenia, miał problemy z kondycją a przy przysiadzie łamało go w krzyżu. Patrzysz na niego i stwierdzasz, że ma naprawdę ładną sylwetkę. Tak, tak, wolisz dziewczyny, ale one z kolei wolałyby Ciebie, gdybyś był podobnie zbudowany. OK, spróbujesz. Kolega wręcza Ci zaproszenie na 3 darmowe treningi. „Pójdę na jeden i zobaczę”. Od razu wchodzisz na stronę i zapisujesz się na zajęcia. Wiesz już, że wiele nie potrzeba, pakujesz więc wygodne spodenki, pierwszy z brzegu T-shirt i adidasy. Do tego ręcznik. Wychodzisz… to znaczy wyjeżdżasz samochodem.

Docierasz na miejsce, parkujesz przed wejściem. Masz ambiwalentne uczucia, sprawdzasz w torbie, czy „przypadkiem” czegoś nie zapomniałeś. Wygląda na to, że masz wszystko, co jest potrzebne. Wysiadasz, po raz kolejny zastanawiasz się „czy CrossFit jest dla mnie?”, a w twoim umyśle rodzą się wizje monstrualnych rozmiarów trenera, który mówi

coś o jedzeniu steków i wciąganiu białka nosem oraz naśmiewa się z twojego brzuszka i słabych mięśni. Wchodzisz nieco przestraszony, ale w drzwiach witają cię normalni ludzie, owszem, może lepiej zbudowani od ciebie, ale nie rzucający tekstami o tym jak ciężko ci będzie podołać. Wręcz przeciwnie, przekonują, że warto spróbować, zobaczyć, czy będzie fajnie i przy tym jeszcze zrobić coś dobrego dla siebie. Z zaciekawieniem wysłuchujesz opowieści pracującej tu dziewczyny dotyczących CrossFitu, tego co jest ważne, jak często warto trenować. Jesteś pozytywnie zaskoczony faktem, że interesuje się ona również tobą, twoim stanem zdrowia, twoją aktywnością fizyczną, potrzebami i celami, jakie chcesz osiągnąć. Wyczuwasz szczerą empatię i chęć pomocy. Zaczynasz lubić miejsce, które odwiedziłeś.

Zbliża się godzina rozpoczęcia treningu, udajesz się do szatni, gdzie inni klubowicze (chyba już starsi stażem) z uśmiechem na twarzach witają cię w CrossFitowej rodzinie. Przebierasz się i wracasz na salę. Kątem oka widzisz kolejne osoby przychodzące po raz pierwszy na trening, witane równie serdecznie jak ty. Przerażająca wizja sprzed kilku minut upada.

I wiesz co? Ta historia miała miejsce naprawdę, a przydarzyła się autorowi tego tekstu. Ty, choć zapewne wyjątkowy, jesteś kolejnym, jednym z wielu. Nie jesteś w niczym gorszy, nawet jeśli niewiele jeszcze umiesz, a z czasem zostaniesz CrossFitterem pełną gębą. Zaczynasz rozumieć sens hasła „CrossFit dla każdego”. Za chwilę rozpocznie się twój pierwszy trening CrossFit.

CrossFit dla każdego cz.2

Dodaj komentarz